Właśnie wróciłam z odważania i radośnie dopisałam następny sukces do wspólnej puli. Obyło się bez przewidywanego płaczu i zgrzytania zębów, bo pomimo wrażenia, że brakuje mi tylko kosza i mogłabym zarabiać na życie oferując balonowe przeloty krajoznawcze, znów gdzieś po drodze utraciłam kawałek siebie (za którym na pewno nie zatęsknię).
Mężczyźni jednak mają łatwiej - nie są uzależnieni od hormonów zatrzymujących zazdrośnie wodę w organizmie, do przeżycia nie jest im potrzebna duża porcja czekolady co miesiąc o którą domaga się zołza wstrętna zwana PMS, i mają gdzieś czy ciuchy w które mieszczą wyglądają jakby ktoś je podprowadził z szafy Danuty Rinn... Nie mówiąc już o tym, że facet z nadwagą to taki misio-pysio kochany a dziewczyna z nadwagą to pasztet...
Z drugiej strony, jak już taki misiek przestanie myśleć że piwo i golonka ukształtowało to boskie ciało i nie chce już więcej miażdżyć swojej (lub nie) kobiety, napotyka na opór systemu. No przecież nie powie kolegom, że nie będzie pił piwa i pochłaniał połowy krowy za jednym zamachem, bo się odchudza - odchudzanie jest dla "bab" i dla gejów. Może jeszcze zacznie się nie daj Boże, smarować kremem!!?
Kobiety zrozumieją odchudzającą się dziewczynę, najwyżej złośliwie i okrutnie będą namawiać do zjedzenia tego czy owego (no bo przecież "od jednej szarlotki / kawałka pizzy / kiełbaski nie przytyjesz") ale nikt o takiej nie powie, że straciła swoją kobiecość... Dla facetów natomiast przyznanie się do odchudzania jest dowodem słabości, umniejsza ich męskość, choć paradoksalnie przecież podniosłoby atrakcyjność dla płci przeciwnej... I to niby nas trudno zrozumieć...
No dobrze, lepiej jednak być kobietą :)
Madziare, zainspirowałaś mnie do innego spojrzenia na mojego Ukochanego (szczupłego!). On ciągle mówi, że musi schudnąć.
OdpowiedzUsuńRany, żyję z gejem?! :o ;)
Dż.
Ze sportowcem, Kochana, ze sportowcem! :) Dla kolarza liczy się każdy kilogram, z którym będzie musiał podjechać pod górkę. Dlatego też postanowiłyśmy z Madziare wreszcie pozbyć się naszych tobołków tłuszczowych. Myślę, że poruszanie się bez nich będzie cudowną lekkością bytu :)
OdpowiedzUsuń