poniedziałek, 24 maja 2010

Mari: zaginiony kilogram na liczniku...

...to moja sprawka, do czego przyznaję się od razu.
Pani w Naturhouse powiedziała, że to woda. Woda w moim organizmie najwyraźniej pozostaje w duchowej łączności
z podwyższonym stanem wód w wielu rejonach Polski :/
Jednak woda w tych miejscach opada. Mam więc nadzieję,
że i u mnie w końcu zejdzie.

Wczorajsze przyjęcie komunijne uważam za udane. Madziare pełniła tam podwójną rolę - fotografa i mojego sumienia. Widziałam Jej wzrok, kiedy spróbowałam paluszka chlebowego. Wystarczy, że na mnie spojrzała, a już wiedziałam, że ani jedna okruszyna paluszka chlebowego przez gardło mi nie przejdzie. Na obiad zamówiłam sandacza w sosie raczkowym, który podawany był z ryżem jaśminowym. Madziare wybrała grillowanego kurczaka serwowanego z pure ziemniaczanym. Wniosek podstawowy po obiedzie: łatwiej nie zjeść ryżu niż pure ziemniaczanego.
W zasadzie nie powinno mieć to znaczenia, czego się nie je. Chociaż tak naprawdę to jest klucz do chudnięcia. Nie chudnie się od tego, co się je, tylko od tego, czego się nie zje. Nie zjadłyśmy solidarnie deseru, tortu i innych rzeczy, które wyglądały całkiem do rzeczy. Smacznie czyli ;)

Dobrze było dziś wrócić do pracy. Nie wiem do końca, na czym to polega, ale w pracy jestem bardziej zdyscyplinowana jedzeniowo. Stałe pory karmienia i wcześniej przygotowane posiłki wprawiają mnie w dobry rytm. Nie straciłam więc motywacji po dzisiejszym porannym ważeniu. Dwa kroki do przodu, jeden w tył powodują, że człowiek i tak idzie naprzód. Oby tych kroków w tył było jak najmniej - rzecz jasna. Czego sobie i wszystkim w procesie chudnięcia życzę z całego serca :)

3 komentarze:

  1. Ma kochana Ma :*
    uff, dobrze chociaż przeczytać, że wróciłaś do pracy (bo na żywo nie widziałam:)).
    A czy Ty widziałaś moją różową karteczkę sprzed tygodnia?
    Dżusta
    PS. nadal nie obejrzałam żadnego filmu z Clivem, więc nadal żyję w błogiej/blogiej nieświadomości ;)

    OdpowiedzUsuń
  2. Karteczka roztkliwiła mnie niemożebnie :) Kawa jutro? :*

    OdpowiedzUsuń
  3. I'm in :*
    Porównam w końcu rzeczywistość ze snem!
    /a teraz się udam nań/

    OdpowiedzUsuń