Przez ostatnie tygodnie nie myślałam pożądliwie o żywieniowych przewinieniach, nie tęskniłam nawet. No może troszkę za słonymi paluszkami żerańskimi... Sukcesy (a także czasem ich brak) coraz bardziej zawężały moje postrzeganie do stoisk z warzywami, owocami i nabiałem. Aż tu nagle wszystko legło w gruzach bo zupełnie niespodziewanie stanęłam oko w oko z moim ex. Co to za impertynencja i bezczelność tak nagle rzucać się na kogoś i to po tak traumatycznym rozstaniu! Skończyliśmy przecież ze sobą jakiś czas temu po przydługawym i toksycznym związku oraz kilku nieudanych powrotach. Zaczęłam już zapominać, osiągać równowagę psychiczną, przestałam znajdować jego ślady w mojej torebce czy w mieszkaniu, ale oczywiście on nie daje o sobie zapomnieć egoista jeden! Szwęda się po wspomnieniach i snach, nieproszony staje jak żywy przed oczami a ja stoję teraz przed nim z opadniętą szczęką szukając po najdalszych zakamarkach mózgu mojej słynnej elokwencji, która nagle postanowiła zrobić sobie prze-erwę... On wie jak mnie podejść, zna moje najsłabsze strony, wie co lubię. Patrzę na niego zamglonymi oczami, drżą mi kolana i mięknie serce i wiem, że wszystko co złe między nami ulatuje kiedy go widzę i czuję jego zapach. Uśmiecham się nieśmiało, wyciągam rękę, chcę go dotknąć - chociaż na chwilę poczuć to, co czułam tyle razy przedtem, tę mieszankę przyjemności i wyrzutów sumienia, bo czyż można bezkarnie być tak szczęśliwym jak byłam z nim?
W tym momencie młodzieniec lat około sześciu przejeżdża mi mini-wózkiem zaopatrzonym w chorągiewkę po nodze i budzę się z transu. Myślę sobie "O nie, Wedel, nie zrobisz mi tego znowu! Jestem wolna! Wolna!!!!!". I odchodzę z alejki słodyczy uśmiechając się do wspomnień - ach, cóż te dwa paluszki ptasiego mleczka potrafiły wyczyniać z moim mózgiem i samopoczuciem... Koniec wspomnień, gdzie tu mają ogórki?
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz