Już nie pamiętam jak ma na imię nasza wspólna syjamska siostra, ale zanika w bardzo zadowalającym tempie. Mari, pewnie na skutek bicia się w piersi (bo wiadomo, że jak się ma zajęte ręce to się nie je ;) i klęczenia na grochu, wróciła do =wagi, no i u mnie wyniki też niezgorsze (juppi! i hurra dla mnie! :))
Definitywnie należy zainwestować w kremy ujędrniające, bo przy takim tempie niedługo trzeba będzie skórę spinać motylkami biurowymi jak za dużą kieckę do sesji zdjęciowej. Ale póki co cieszę się z ciągle powiększających się dostępnych dla mnie zasobów szafowych (dobrze być optymistką i nie pozbywać się przymałych ciuchów :)) - już niedługo będę mogła wrócić do moich ulubionych kolorów i porzucić czarne wory pokutne, które ostatnio stały się moim stylem. Nie tylko na talerzu zrobi się kolorowo :)
Cudnie :) Tęsknię za Tobą w tej kolorowej sukience :)
OdpowiedzUsuńoj, do tego to jeeeeeeeeeeeeeeeeeeeeeeeeeeeeeeeeeeeeeeeeeeeeeeeeeeeeeeeeeeeeeeeeeeeeeeeeeeeeeeeeeeeeeeeeeeeeeeeeeeeeeeeeeeeeeeeeeeeeeeeeeeeeszcze ;)
OdpowiedzUsuń