Dlaczego jesień zawsze pachnie palonymi liśćmi, mokrym psem, pomarszczonymi jabłkami i niepewnością? I to niezależnie od tego czy gdzieś w pobliżu są drzewa, psy i sady...
Dzisiejsza tajemnicza mgła natchnęła mnie nieco nostalgicznie - na fali tęsknoty za minionym kupiłam krem do twarzy dla pryszczatych nastolatek i wino o wdzięcznej nazwie Septiembre (to drugie z czystym sumieniem polecam miłośnikom). Dzięki temu uda się nieco cofnąć czas (chociaż jeśli spojrzeć na to z drugiej strony to po butelce wrześniowego czas wydatnie przyspiesza).
Jesień wyczynia dziwne rzeczy z ludzkim organizmem, a szczególnie kobiecym... Niezależnie od wieku zaczynamy jakoś tak częściej wzdychać, kupować więcej biżuterii, śnić przedziwne nocne historie i częściej spoglądać tęsknym wzrokiem na półki uginające się od gorzkiej czekolady z wiśniami. Ten sezonowy trend z Chopinem w tle pchnął mnie także na nieznane mi dotąd wody seriali wampirycznych. Nic tak przecież nie łagodzi jesiennych smutków jak wydatna blondyna w ramionach wychudłego bruneta o dziwnych upodobaniach kulinarnych... Ona przyzywa go czułymi myślami, a on w odwecie przysysa się do jej żywotnych arterii (niekoniecznie na szyi)... Jakaż szkoda, że nakręcili tylko 3 sezony, bo jesień w naszym klimacie długa... Na szczęście, moda na krwiopijczych samców o skomplikowanej osobowości trwa, więc można spokojnie skakać między serialami...
wtorek, 19 października 2010
czwartek, 7 października 2010
Mari: czas to iluzja...
...a już z całą pewnością pojęcie względne. Niby powinnam mieć go pod dostatkiem, w końcu jestem na zwolnieniu, ale ciągle bywam raczej w niedoczasie. Bardzo dużo ostatnio śpię. Może to jest przyczyna moich niedomagań czasowych? Wiem, że nie można się wyspać na zapas (a szkoda), ale śpię jak szalona. Drzemka w ciągu dnia obowiązkowa. Czasem nawet dwie. Organizm w podwójnej ciąży potrafi dochodzić swego. Spróbowałabym się nie położyć, to pewnie zasnęłabym na stojąco.
W moim przypadku bilans lewego paska wychodzi na zero. Właśnie odzyskałam 6 kg, które udało mi się zgubić od kwietnia. Jak na połowę ciąży, to 6 kg uważam za naprawdę przyzwoity wynik, ale wczoraj przeczytałam z niepokojem w moim ciążowym kalendarzu, że od teraz powinnam się przygotować na gwałtowniejszy przyrost wagi spowodowany gromadzeniem tkanki tłuszczowej przez dzidziusia.
W moim przypadku razy dwa. Czy dzidziusie nie mogą sobie same gromadzić tej tkanki tłuszczowej? Bez mojego udziału? No ale tak to już jest. Im bardziej próbuje się od czegoś uciec, tym mocniej człowiek się z tym wiąże. No nic. Pozbędę się tego zbędnego tłuszczyku, kiedy już będzie po wszystkim.
Póki co ćwiczenie brzuszków nie wchodzi w rachubę - z przyczyn oczywistych.
Skoro nie mogę robić brzuszków, to chyba zjem śniadanie ;)
W moim przypadku bilans lewego paska wychodzi na zero. Właśnie odzyskałam 6 kg, które udało mi się zgubić od kwietnia. Jak na połowę ciąży, to 6 kg uważam za naprawdę przyzwoity wynik, ale wczoraj przeczytałam z niepokojem w moim ciążowym kalendarzu, że od teraz powinnam się przygotować na gwałtowniejszy przyrost wagi spowodowany gromadzeniem tkanki tłuszczowej przez dzidziusia.
W moim przypadku razy dwa. Czy dzidziusie nie mogą sobie same gromadzić tej tkanki tłuszczowej? Bez mojego udziału? No ale tak to już jest. Im bardziej próbuje się od czegoś uciec, tym mocniej człowiek się z tym wiąże. No nic. Pozbędę się tego zbędnego tłuszczyku, kiedy już będzie po wszystkim.
Póki co ćwiczenie brzuszków nie wchodzi w rachubę - z przyczyn oczywistych.
Skoro nie mogę robić brzuszków, to chyba zjem śniadanie ;)
wtorek, 5 października 2010
Magda: newsflash
Reagując na zapytanie które ostatnio padło w moim kierunku, pragnę oznajmić że obie (a właściwie wszystkie cztery) mamy się dobrze i nie zarzuciłyśmy pisania bloga tym samym pokazując naszej publiczności mniej atrakcyjne tylne części naszych figur ;) Po prostu troszeczkę się rozpędziłyśmy...
Nie będę się wypowiadać za Mari (niech sobie sama znajdzie jakieś wiarygodne usprawiedliwienie ;) ), ale na swoją obronę napiszę, że jakby brakuje mi czasu oraz tematów, które chciałabym poruszyć na forum publicznym. No bo tak:
- historię jak to jechałam przez pół miasta umazana na włosach i twarzy serwatką z sera feta, myśląc że mężczyźni przyglądają mi się z atrakcyjnym zainteresowaniem (co w pewnym sensie było prawdą ale nie do końca z powodów dla których chciałabym, żeby się mną interesowano) , opowiadałam już tyle razy, że straciła na świeżości...
- kto nie był na koncercie Stinga, i tak nie zrozumie, co przeżyłam ostatnio w Poznaniu, a kto był to i tak wie, jak cudowny Mr Sumner ma głos i jak pięknie potrafi wywijać swymi tantrycznymi bioderkami...
- kto nie był na koncercie U2 i tak nie zrozumie jak bardzo można zmarznąć czekając na swoich idoli i jak bardzo może być to obojętne kiedy ma się w perspektywie zobaczenie najwspanialszego zespołu świata na żywo z pierwszego rzędu (włączając w to cudowne zmarszczki Bono i najbardziej na świecie iskrzące się buty basisty ;)...
- poza tym dostaję odsiedzin od pracy przy komputerze co nie wpływa pozytywnie na przyrost na pasku po lewej, za to niezmiernie wpływa na brak ubytku wagowego (poważnie zastanawiam się nad amputacją nogi żeby waga się zmieniła, tym bardziej że i tak ostatnio odmarzają mi stopy w nieogrzewanym mieszkaniu w którym siedzę teraz jak w czasach manufaktury okutana w pled i w rękawiczkach - chyba zapalę sobie gazową lampę do kompletu... ciekawe czy przysługuje od tego jakaś zniżka przy opłatach do ZUS...). Ale przynajmniej efekty jakieś widać :)
- coraz częściej przez telefon słyszę pytanie "To kiedy się zobaczymy?" od rodziców, przyjaciół, znajomych oraz pań próbujących zaprosić mnie na spotkanie informacyjne dotyczące fenomenalnych metod leczenia kokluszu lub/i sprzedać kompletnie niepotrzebne mi rzeczy, jak np garnki (w lato natomiast sprzedawały ciepłą bieliznę z owczej wełny, która dzisiaj byłaby jak znalazł). Obiecuję, że nastąpi to wkrótce - jak tylko pokończę rozpoczęte projekty oraz zakupię żarówki, ponieważ w domu obecnie mam tylko 2 działające, które stosuję wymiennie w łazience i w kuchni, co utrudnia mi znalezienie skarpetek do pary... Za garnki raczej dziękuję...
Subskrybuj:
Komentarze (Atom)