wtorek, 5 października 2010

Magda: newsflash

Reagując na zapytanie które ostatnio padło w moim kierunku, pragnę oznajmić że obie (a właściwie wszystkie cztery) mamy się dobrze i nie zarzuciłyśmy pisania bloga tym samym pokazując naszej publiczności mniej atrakcyjne tylne części naszych figur ;) Po prostu troszeczkę się rozpędziłyśmy...

Nie będę się wypowiadać za Mari (niech sobie sama znajdzie jakieś wiarygodne usprawiedliwienie ;) ), ale na swoją obronę napiszę, że jakby brakuje mi czasu oraz tematów, które chciałabym poruszyć na forum publicznym. No bo tak:
- historię jak to jechałam przez pół miasta umazana na włosach i twarzy serwatką z sera feta, myśląc że mężczyźni przyglądają mi się z atrakcyjnym zainteresowaniem (co w pewnym sensie było prawdą ale nie do końca z powodów dla których chciałabym, żeby się mną interesowano) , opowiadałam już tyle razy, że straciła na świeżości...
- kto nie był na koncercie Stinga, i tak nie zrozumie, co przeżyłam ostatnio w Poznaniu, a kto był to i tak wie, jak cudowny Mr Sumner ma głos i jak pięknie potrafi wywijać swymi tantrycznymi bioderkami...
- kto nie był na koncercie U2 i tak nie zrozumie jak bardzo można zmarznąć czekając na swoich idoli i jak bardzo może być to obojętne kiedy ma się w perspektywie zobaczenie najwspanialszego zespołu świata na żywo z pierwszego rzędu (włączając w to cudowne zmarszczki Bono i najbardziej na świecie iskrzące się buty basisty ;)...
- poza tym dostaję odsiedzin od pracy przy komputerze co nie wpływa pozytywnie na przyrost na pasku po lewej, za to niezmiernie wpływa na brak ubytku wagowego (poważnie zastanawiam się nad amputacją nogi żeby waga się zmieniła, tym bardziej że i tak ostatnio odmarzają mi stopy w nieogrzewanym mieszkaniu w którym siedzę teraz jak w czasach manufaktury okutana w pled i w rękawiczkach - chyba zapalę sobie gazową lampę do kompletu... ciekawe czy przysługuje od tego jakaś zniżka przy opłatach do ZUS...). Ale przynajmniej efekty jakieś widać :)
- coraz częściej przez telefon słyszę pytanie "To kiedy się zobaczymy?" od rodziców, przyjaciół, znajomych oraz pań próbujących zaprosić mnie na spotkanie informacyjne dotyczące fenomenalnych metod leczenia  kokluszu lub/i sprzedać kompletnie niepotrzebne mi rzeczy, jak np garnki (w lato natomiast sprzedawały ciepłą bieliznę z owczej wełny, która dzisiaj byłaby jak znalazł). Obiecuję, że nastąpi to wkrótce - jak tylko pokończę rozpoczęte projekty oraz zakupię żarówki, ponieważ w domu obecnie mam tylko 2 działające, które stosuję wymiennie w łazience i w kuchni, co utrudnia mi znalezienie skarpetek do pary... Za garnki raczej dziękuję...

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz