czwartek, 7 października 2010

Mari: czas to iluzja...

...a już z całą pewnością pojęcie względne. Niby powinnam mieć go pod dostatkiem, w końcu jestem na zwolnieniu, ale ciągle bywam raczej w niedoczasie. Bardzo dużo ostatnio śpię. Może to jest przyczyna moich niedomagań czasowych? Wiem, że nie można się wyspać na zapas (a szkoda), ale śpię jak szalona. Drzemka w ciągu dnia obowiązkowa. Czasem nawet dwie. Organizm w podwójnej ciąży potrafi dochodzić swego. Spróbowałabym się nie położyć, to pewnie zasnęłabym na stojąco.
W moim przypadku bilans lewego paska wychodzi na zero. Właśnie odzyskałam 6 kg, które udało mi się zgubić od kwietnia. Jak na połowę ciąży, to 6 kg uważam za naprawdę przyzwoity wynik, ale wczoraj przeczytałam z niepokojem w moim ciążowym kalendarzu, że od teraz powinnam się przygotować na gwałtowniejszy przyrost wagi spowodowany gromadzeniem tkanki tłuszczowej przez dzidziusia.
W moim przypadku razy dwa. Czy dzidziusie nie mogą sobie same gromadzić tej tkanki tłuszczowej? Bez mojego udziału? No ale tak to już jest. Im bardziej próbuje się od czegoś uciec, tym mocniej człowiek się z tym wiąże. No nic. Pozbędę się tego zbędnego tłuszczyku, kiedy już będzie po wszystkim.
Póki co ćwiczenie brzuszków nie wchodzi w rachubę - z przyczyn oczywistych.
Skoro nie mogę robić brzuszków, to chyba zjem śniadanie ;)

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz