czwartek, 9 grudnia 2010

Magda: świąteczne stygmaty czyli jak rozpoznać tę porę roku

Gdyby ktoś jeszcze się nie zorientował, kroczą radośnie w naszym kierunku Święta [bójcie się!]. Skąd to wiem? Oto kilku Jeźdźców Apokalipsy zapowiadających Boże Narodzenie:

1 - zima zaskakuje drogowców, którzy ze zdziwieniem obserwują opady atmosferyczne powoli zamieniające się w kleistą breję lub lód w zależności od temperatury...
2 - powierzchnie chodnikowe zaskakują przechodniów witając ich piaskiem i solą zaraz po tym jak ci orientują się, że wszelakie znaki malowane na chodnikach i drogach (jak pasy, olbrzymie rowery oraz strzałki) są o wiele bardziej śliskie i o wiele mniej widoczne spod śniegu niż fragmenty niemalowane podłoża;
3 - obniża się współczynnik inteligencji kierowców, którzy albo zaczynają się poruszać w tempie pozwalającym ślimakowi dosiąść się w biegu albo twierdzą, że opony zimowe to przesąd bab wiejskich i przyspieszają na pasach;
4 - reklamy wysysają resztki myślenia z odbiorców, dzięki czemu ulice i sklepy pełne są oszalałych zombie szukających mandarynek za 2,88 lub mamroczących numer do skrzata Andrzeja;
5 - natężenie piosenek "świątecznych" w radio zwiększa się wprost proporcjonalnie do zbliżania się do strefy Krysmasu, w związku z czym dżyngle belz i dżordż majkel stają się naszymi nowymi kolędami;
6 - pingwiniom w zoo marzną paluszki (serio - właśnie to ogłoszono!);
7 - im bliżej świąt tym mniej śniegu;
8 - moja mama urządza rewolucję na pawlaczu w celu okręcenia balkonu, całego bloku oraz okolicznych drzew ścisłym kordonem światełek, bombek i plastikowych mikołajów;
9 - znajomi i przyjaciele posiadający rodziny i dzieci przestają się odzywać, jako że nie mają czasu na socjalizowanie się nerwowo biegając po sklepach w poszukiwaniu robotycznych syrenek z wytrzeszczem i samostrzelających inteligentnych robotów;
10 - wszystkie sklepy - od tych mających w swoim asortymencie śrubki i zawiasy po salony samochodowe, pełne są spanikowanych klientów, manekinów w czerwonych czapeczkach i odpowiedniej na tę porę roku muzyki;
11 - nawet jajka z niespodzianką zmieniają się w mikołaje...

Czytałam kiedyś książkę o końcu świata, którego pierwszym symptomem była masowa histeria... Jeśli to już to jutro kupuję bilet na Bahama... No dobra, po świętach, bo nie daruję sobie jeśli nie zjem świąteczno-mamowego śledzia w oleju ;)