No i wyjaśniła się zagadka zastoju wagowego ostatnich tygodni. Nie jest mi już tak głupio, że tylko Madziare dorzuca zrzucone kilogramy do wspólnego wora... Cóż, jeśli chodzi o ten wspólny wór, chyba chwilowo zmuszona jestem wystąpić o rozdzielność majątkową. Za obopólną zgodą i bez orzekania o winie. Jakby to powiedzieć, nie owijając w bawełnę... Piszę po długiej przerwie dopiero teraz, bo trochę czasu zajęło mi oswojenie się z myślą, że za kilka miesięcy po raz trzeci będę mamą :) Pomyślałam jednak, że nie będę przerywała współtworzenia naszego fatbloga. Wprawdzie Madziare pisze ostatnio częściej, więcej i zdecydowanie bardziej zabawnie, ale przecież każda z nas jest płodna na swój sposób ;) Poza tym zamierzam wspierać Madziare w Jej drodze. Jest całe mnóstwo rzeczy, o których chcę napisać i z pewnością napiszę -
w końcu co dwie głowy, to nie jedna ;)
I kiedy już urodzę, a Madziare będzie chuda jak-nie-wiem-co, wrócę do mojego planu doprowadzenia się do ludzkiej postaci. I wiem, że Madziare będzie mnie wtedy wspierać :) Póki co, (nad)waga schodzi na plan dalszy. Poprosiłam Madziare, żeby zostawiła na liczniku tylko swój wynik. Moja waga niestety przez jakiś czas będzie szła w górę. W mojej nowej rzeczywistości i w tej chwili jestem z tym całkowicie pogodzona :)
:)
OdpowiedzUsuńno nareszcie wyszłaś z szafy :))
i jeszcze możesz jeść czekoladę z kiełbasą polską. naraz...
Mari, nowa dusza przybywa, z nią zapewne nowa Ty. Pisz cały czas, myślę, że cudownie będzie czytać kolejne posty matki wielodzietnej rodziny. Uwielbiam Cię i mam ochotę towarzyszyć Wam w tej podróży. buziaki
OdpowiedzUsuńUfff, fff końcu coming out:)
OdpowiedzUsuńMa, wiesz, że Wszechświat się nie myli :*
Madziare, gratuluję pierwszej SOLOwej dychy!
Dżusta