czwartek, 3 czerwca 2010
Mari: przerwy w podróży...
...są niezbędne, coby się podróżą nie zmęczyć i nabrać nowych sił na dalszą drogę. Tak tłumaczę sobie mój chwilowy (mam nadzieję) zastój w traceniu na wadze. I w blożeniu także. Chyba każdy czasem doświadcza niemocy. W różnych dziedzinach życia. Radosnej twórczości nie wyłączając. Waga stanęła. Jak wryta - chciałoby się dodać... Cierpliwie czekam, aż znów ruszy. Oby z kopyta ;) Dobrze, że przynajmniej wyszło słońce. Jutro - korzystając z dnia ustawowo wolnego - spotykam się z przyjaciółmi na grillu. Już dziś planuję przygotować sobie swoje prywatne specyfiki i zabrać w komplecie z serwetkami na wypadek zaślinienia widokiem kiełbasy z grilla ;) Czekam też z niecierpliwością, aż ktoś wymyśli chleb spalający tłuszcz. Chodzi za mną chleb z masłem. Odganiam się od niego jak mogę. I najczęściej z powodzeniem. Jednak brakuje mi chleba w ofercie kolacyjnej. Sałata lodowa z dodatkami to nie to samo... ;)
Subskrybuj:
Komentarze do posta (Atom)
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz