czwartek, 15 kwietnia 2010

Magda: kibice

Równocześnie z dietą miałam zacząć też ćwiczenia na brzuch jako, że jest to ta część ciała która anonsuje moje przybycie na długo przed tym zanim ja się pojawię...
Nie lubię fitnessu, nie urodziłam się do pląsów przed lustrem w domu, nie lubię dyszeć jak lokomotywa, stawiam na prostotę. Tak więc postanowiłam uskutecznić aerobiczną 6 Weidera - robiłam to już wcześniej ale przerwałam z jakiegoś dawno zapomnianego powodu.
Przypomniałam sobie instrukcje, rozłożyłam starannie kocyk i zaczęłam ćwiczyć. Dziarskie stękanie przerwały mi odgłosy zza okna "Dawaj, dawaj!" oraz "Jeszcze jeden, jeszcze jeden!". Robotnicy ocieplający elewację bloku obok zaangażowali się w mój proces odchudzania... Nawet w zaciszu własnego lokalu mieszkalnego człowiek nie może mieć chwili prywatności. W panice myślę o tym, czy ostatnio zdarzało mi się chodzić po mieszkaniu w dezabilu. Jutro muszę pamiętać o roletach - nie chcę stać się mimowolnym powodem upadku z wysokości...

ps - kimkolwiek był Weider, to był także sadystą...

6 komentarzy:

  1. Zamiast Weidera, wolę czytać Ciebie :) Wystarczy tylko pamiętać, żeby przed przystąpieniem do czytania nie przesadzić z tuszem do rzęs ;) Spłakałam się przecież :D

    OdpowiedzUsuń
  2. sprawdź też ćwiczenia na : http://www.youtube.com/watch?v=K5IVDUwofDU
    zaczyna się muzyką jak z niemieckiego pornosa...potem jest lepiej :)

    OdpowiedzUsuń
  3. zachęciłaś mnie tym pornosem - obejrzę wieczorem w ramach inspiracji :)

    OdpowiedzUsuń
  4. Nie zasłaniaj okien, to i robotnicy sobie popatrzą ;)

    OdpowiedzUsuń
  5. Jak fajne chłopaki - nie roletuj, jak kalosiarze cementowcy (...uchowaj Boże....)roletuj podwójnie...Luca:)

    OdpowiedzUsuń
  6. Im robi się cieplej, tym są fajniejsi ;)

    OdpowiedzUsuń