Pierwsze trzy dni zleciały tak szybko, że nawet nie zdążyłam niczego zanotować. Do końca naszego projektu jeszcze 'tylko'... tu powinnam użyć uniwersalnego liczebnika nieokreślonego...
No w każdym razie sporo. Chociaż czym jest pół roku w porównaniu z wiecznością? ;)
Czy my tu piszemy, co jemy? Jak na spowiedzi? I ile? I ile ważymy???
O nie, co to, to nie :) Powiem tylko, że kiedy moja chuda pani w punkcie wytapiania tłuszczu mnie zważyła, to powiedziała, że nie wyglądam na tyle, na ile ważę. Oczywiście, że nie wyglądam. Ale też niestety nie ważę tyle, na ile wyglądam. Enigmatycznie powiem, że moja waga to liczba składająca się - uwaga - z dwóch cyfr ;P
Więcej na ten temat może w październiku... ;)
Jeden z moich koszmarów sennych jest taki: wchodzimy z Madziare do windy, a tam, na tablicy informacyjnej obok przycisków, komunikat następującej treści:
'13 osób lub 1000 kg, lub... Mari & Madziare...' :D
dlatego należy się starać aby pracować na parterze :)
OdpowiedzUsuńPrzestań mnie sprowadzać do parteru. Przecież staram się nas wywindować... ;)
OdpowiedzUsuń