Moja waga jest bardziej niezrównoważona, niż myślałam. Od wczoraj ufam jej jeszcze mniej i zdaję się całkowicie na to, co pokazuje waga u chudej pani od tłuszczu. Po tygodniu waga ta pokazała ubytek (hurrra!) wagi o 2,8 kg (yupi! :). Uczciwie przyznaję, że pierwsze ważenie odbyło się w dżinsach, a wczorajsze bez owych. Przyjmuję więc, że jestem lżejsza o 2,5 kg. Tak, wiem, że to głównie woda, ale wreszcie coś się ruszyło i ten trend spadkowy ma się utrzymywać. No bo co w końcu, kurczę blade... ;)
Madziare, miałaś rację. Weider to sadysta. Nie przewidział tylko tego, że jeśli trafi na masochistkę, to żadna szóstka, czy nawet siódemka, nie zniechęci jej do ćwiczeń ;) Zobaczysz, za kilka dni będziemy robić tę szóstkę z palcem w nosie. Chociaż z tym palcem, to różnie może być, bo do niektórych ćwiczeń trzeba spleść ręce na karku ;)
No niestety, u mnie z Weiderem cienko a raczej grubo ;) Zdemotywowałam się ale negocjacje trwają ;)
OdpowiedzUsuńCo do samych ćwiczeń - nie splataj rąk na karku, bo wtedy ma się tendencję do podnoszenia się mięśniami karku a nie brzucha. Raczej przyłóż dłonie do skroni (swoich ;)
Tak, czy inaczej, palec w nosie odpada ;)
OdpowiedzUsuń