Dzisiaj (no już właściwie wczoraj) dałam się zważyć i zmierzyć obcej i w dodatku szczupłej osobie... Moja waga domowa niedoważa 1,5 kilograma... Mogło być gorzej - mogła nadważać i wprawiać mnie w depresję maniakalną a tu się okazało, że mam wagę-optymistkę. Miejmy nadzieję, że nie okaże się stoikiem ;)
Traumy związanej z działalnością mierniczą nie umniejszyły starania szczupłej osoby żeby mi wmówić, że wyglądam na 25 lat. No cóż, nie na darmo kobiety na całym świecie wstrzykują sobie tłuszcz pod skórę, żeby pozbyć się zmarszczek... Czy za 30 tygodni (szacowany czas utraty 1/3 siebie) będę pomarszczona jak śliwka? A może zamiast się odchudzać powinnam zacząć zarabiać prawdziwie 'grubą' kasę sprzedając swoje tłuszcze do kliniki medycyny estetycznej? Dowiedziałam się także ile kilogramów nadprogramowego tłuszczu posiadam - prawdziwa chodząca skarbonka! Jestem także dobrze przygotowana do dłuższego pobytu na pustyni - wody ci we mnie dostatek... Zawsze wiedziałam, że dla mnie ciepłe kraje...
Dostałam listę tego co jeść można i tego co nie można. Nie jest źle - mogło się okazać, że jeść mogę jedynie sałatę z pietruszką i zagryzać sucharem, a żadnej z tych rzeczy nie lubię... Na czarnej liście znalazły się drinki z parasolką - ugryzłam się w język zanim zdążyłam zapytać, czy jeśli wyjmę parasolkę, to będę mogła wypić tego drinka ;)
Mam wrażenie, że wytyczne żywieniowe i suplementy diety sprawią, że jedzenie będzie się odbywało w trybie ciągłym. Skoro jesteśmy tym co jemy, wkrótce zamienię się w fileta z kurczaka w pomidorach. No ale lepsze to od bycia pasztetem :))
Jutro, a właściwie dzisiaj, dzień pierwszy odważania. Jeszcze tylko 30 tygodni :)
ps - Mari, ja Ciebie też :))
Jakby nie patrzeć, jesteś szczęściarą. Moja waga ma 4 kg niedowagi... ;)
OdpowiedzUsuńw poniedziałek w busie jedna lasia drugiej lasi streszczała ze szczegółami co spożyła tego dnia. Streszczała przez tel. wiec nie było słuchać słów zachwytu po drugiej stronie. Na szczęście nie zeżarła tego dnia zbyt wiele... i rozmowa nie trwała zbyt długo i to ją nieuchronnie uratowało przed śmiercią! a mnie przed pobytem w zakładzie karnym.
OdpowiedzUsuńTrzymam kciuki! :-) Ale i tak Cię lubię teraz taką jak jesteś
ja też się lubię, ale lubiłabym się bardziej, gdybym mieściła się chociaż w połowę ciuchów, które wiszą u mnie w szafie ;)
OdpowiedzUsuńnie martw się - opowiadać dokładnie swego jadłospisu nie będę, od spowiedzi mam dietetyka :)