...w końcu z założenia miał to być blog o odchudzaniu właśnie, ale że niektórzy pomylili żywieniową prokrastynację z prokreacją ;) to temat jakoś zszedł był na plan dalszy. Może i dobrze, bo podobno maniakalne myślenie o odchudzaniu raczej przeszkadza niż pomaga i przytyć można z psychicznego przymusu pomimo rygorystycznego trzymania się diety. Potęga rozumu w czystej formie :)
Jak widać na magicznym pasku po lewej, wskaźnik na mojej wadze przestał się przesuwać w upragnionym przeze mnie kierunku. Stan ten trwa już od kilku tygodni - co dziwne (i totalnie demotywujące) nie ma znaczenia czy byłam grzeczna czy grzeszna (cały czas mówię o diecie ;)) Wprawia to nie tylko mnie ale i moją ulubioną panią dietetyk w stan permanentnego niezadowolenia - na kilku ostatnich spotkaniach rozważałyśmy nawet metodę szokową, czyli odrąbanie mi nogi, co zapewne odbiłoby się na mojej wadze. Zarzuciłyśmy jednak pomysł, jako że żadna z nas nie była w stanie się poświęcić aby obejrzeć film szkoleniowy z serii "Piła". Próbowałyśmy różnych sztuczek - przez ostatnie tygodnie poznałam 1001 potraw z kiwi i mango, nauczyłam się robić dietetyczne mielone (tu burza oklasków), z trudem udawało mi się spożywać coś co miało być grillowaną rybą (a było raczej spieczoną podeszwą) i nic. No dobra, kawa i wino nie sprzyjają odchudzaniu, ale co można robić jesienią? ;) Jedyną pociechą jest ubytek centymetrów w obwodach różnych, więc przynajmniej mogę znowu przygotować szafę na nowych mieszkańców...
Tak, wiem - 16 kg to całkiem spory pies albo 3 zgrzewki wody średniogazowanej, ale do pełni szczęścia brakuje mi jeszcze pozbycia się 2 zgrzewek... Tak więc pani dietetyk podjęła ryzykowną decyzję, aby z fazy odchudzania przejść w fazę stabilizacji. Być może mój uparty organizm straci czujność, przestanie mi pokazywać środkowy palec i da się namówić później na jeszcze jeden skok w dół... Oby, bo jak nie, to czekam na najbliższą promocję na piły mechaniczne...
ps - widziałam ostatnio w necie majtasy ze specjalnymi silikonowymi wkładkami powiększającymi pośladki... coraz mniej rozumiem to, co się dzieje wokoło ;)
Madziare, zrzuciłaś psa! Dwie zgrzewki wody też się gdzieś wyleje ;)
OdpowiedzUsuń