sobota, 10 lipca 2010

Mari: nuda jest piękna...

...nudności niestety mniej. Siedzę więc cicho od dłuższego czasu, bo samopoczucie mam takie, jakbym się zepsutych konserw z jadem kiełbasianym nażarła miesiąc temu i jakby mi do tej pory nie przeszło. Karo właśnie doniosła mi radośnie, że Jej koleżanka schudła w ciąży 10 kg. Jak??? - ja się pytam. No jak to jest możliwe? Zapytałam, czy to kwestia porannego pawia przez cały okres (hehe, jaki okres? ;) ciąży, bo mnie na ten przykład jest tylko niedobrze. Nie ma to (nie)stety żadnych ornitologicznych konsekwecji. Obawiam się, że bez tego schudnąć się nie da, no ale przecież zmuszać się nie będę. W tym stanie zadbać należy wyłącznie o przyjemności. Przy czym nie oznacza to zgrzewek ptasiego mleczka zagryzanych pizzą z chipsami na deser. Organizm kobiety w ciąży głupieje całkowicie. Przynajmniej mój. Rano budzę się i dość szybko zaczynam odczuwać głód. Ale nie jakiś tam głodek z reklamy, tylko prawdziwy. Wilczy. Lecę więc do kuchni, szykuję dwie kromki chleba pełnoziarnistego z twarożkiem, lub innym mazidłem, na to pomidor, ogórek, ewentualnie rzodkiewka. Pierwszy kęs. Gryzę powoli i niemal w tym samym momencie robi mi się tak niedobrze, jakbym pożerała trzeci bochenek... Odkładam kanapkę, kładę się na kanapie, ale tylko na chwilę, bo tuż po tym, jak się położyłam dopada mnie wilczy głód. Znów gryz kanapki i znów po chwili jest mi niedobrze...
I bądź tu cholera kwiatem lotosu na spokojnej tafli jeziora...
Do końca pierwszego trymestru zostało kilka tygodni. Jakoś dociągnę do drugiego i oby w drugim rzeczywiście obudził się we mnie wulkan energii, bo ileż można być tak sflaczałą namiastką człowieka.
Oswoiliśmy się z myślą, że niedługo będzie nas sześcioro, a nie czworo, jak do tej pory. Kuba zapytał dziś, czy kiedy urodzą się bliźnia(cz)ki, to czy oni - on i Piotrek - mogą dostać jakieś zwierzątka, na przykład chomiki.
- Zlituj się - powiedziałam - ja, tata, czwórka dzieci I CHOMIKI???
- Mamo, proszę - nalegał Kuba
- Kubusiu - powiedziałam spokojnie - wiesz, że małe dzieci biorą wszystko do buzi. A jak zjedzą wasze chomiki?
Tu Kuba się zamyślił. Wygląda na to, że temat zwierzątek mamy chwilowo zamknięty. Przynajmniej tych małych ;)
A jutro z rana jedziemy na Mazury. Ładny pensjonat, las, słońce, trzy jeziora... Do któregoś na pewno się zmieszczę ;D

3 komentarze:

  1. miejmy nadzieję, że po wizycie na Mazurach, Kuba nie dojdzie do wniosku że bobasy nie zjedzą łosia... przynajmniej od razu ;)

    OdpowiedzUsuń
  2. No, i jak Go nie uwielbiać??
    Kuba is still my number ONE!
    BliźniaCZki na razie poza konkurencją;)
    Pogadamy, jak już zaczną coś gadać.
    :* Dżusta

    OdpowiedzUsuń
  3. No i jak Go nie uwielbiać? :D
    Kuba is still my Number ONE!
    BliźniaCZki na razie poza konkurencją - pogadamy, jak zaczną coś gadać ;)
    Dżusta

    OdpowiedzUsuń