To zadziwiające, jak człowiek kompletnie może nie mieć przemyśleń kiedy jest zajęty do tego stopnia, że wyprawy do toalety musi sobie wpisywać w grafik dnia ;)
Umysł zajęty wymyślaniem miejsc i scenariuszy pod plenery czy dokonujący trudnej selekcji zdjęć z dnia ślubu (to chyba najtrudniejsza część mojej pracy - zaczynam się cieszyć jak zrobię kiepskie zdjęcia, oszczędza mi to czasu nad zastanawianiem się czy je odrzucić czy nie ;)) nie ma czasu na układanie sobie na odpowiednich półeczkach wrażeń dnia codziennego... Jestem wyjałowiona z myśli o czymkolwiek innym i staję się monotematyczną nudziarą... Na szczęście stan ten jest przejściowy - po sezonie znowu zacznę myśleć. Mam nadzieję, że tego się nie zapomina...
Po tym jak przeczytałam wszystkie wpisy od samego początku - nie przyjmuję informacji, że następne po sezonie. Smakowało i proszę o dokładki :)
OdpowiedzUsuńno dobra, dobra... ale gotować nie będę ;)
OdpowiedzUsuń