środa, 14 lipca 2010

Mari: ach, jak przyjemnie...

... kołysać się wśród fal, gdy szumi, szumi woda... ;)
I nie ma znaczenia, czy płynie się wpław, czy w kajaku. W wodzie jest po prostu fantastycznie.
Kiedy tak pływam sobie w jeziorze, mam wrażenie, jakby i mnie ubyło ponad 11 kilogramów (brawo, Madziare! :) Niestety ta miła iluzja pryska, kiedy wychodzę z wody. Czuję się ciężej niż zwykle.
Może to upał i to uczucie duszności. Miałam takie postanowienie, że w ciąży będę jeść lekko i z umiarem oraz że będę się dużo ruszać. O ile z jedzeniem jest jako tako, to z ruchem jest nijak kompletnie. Wczoraj płynęliśmy kajakami Krutynią. Dwie godziny wiosłowania. Poszło mi całkiem nieźle jak na pierwszy raz* (*na pierwszy raz wiosłowania ;)
Dzisiaj natomiast mieliśmy w planie wycieczkę rowerową. Po wczorajszej przygodzie z kajakami prawie cały dzień przespałam. Po południu dopiero wskoczyłam do jeziora i chłodna jeziorna woda przywróciła mnie do życia. Mam nadzieję, że drugi trymestr przyniesie długo przeze mnie oczekiwany wybuch wulkanu energii, która z pewnością gdzieś we mnie jest, tylko chwilowo dobrze się ukryła i nie wiadomo, kiedy wylezie. Póki co pozostają mi ćwiczenia mięśni brzucha praktykowane mimochodem
i powodowane nagłymi atakami śmiechu. Dobre i to. Tak właśnie rozbawiła mnie wczorajsza wymiana zdań między Kubą (l. 5) i Piotrkiem (l. 9,5).

Kuba pływając w wodzie do kolan:
- Mama, tu jest tyle ryb, że nawet nie umiem ich wszystkich policzyć!
Na co Piotrek siedząc na ręczniku:
- To znaczy, że ryb jest 13, bo Kuba umie liczyć tylko do 12tu ;)

I takie to dialogi prowadzą moi synowie. Padają też inne zabawne teksty, ale nie wszystkie niestety nadają się do publikacji ;)
(Chociaż właściwie, czemu nie? Mądrość dziecięca jest taka rozbrajająca. No i wiadomo przecież, że dzieci rodzą się mądre, ale później idą do szkoły ;)

Skoro już o publikacji mowa... Napisałam ten post po raz drugi, bo kiedy chciałam opublikować go po raz pierwszy, siadł net na Mazurowym Wybrzeżu i całość postu Mordor trafił (a może to znak, że nie powinnam pisać? ;) Publikuję więc w odtworzonej postaci, zanim net znów się rozmyśli i przestanie hulać ;)

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz